Pierwsze próby miały miejsce 22.08.2007. Usiłowaliśmy ulotnić Mesia. Niestety okazał się kompletnym nielotem. Przez chwilę nawet leciał ale z pomocą podmuchu wiatru zrobił szybką pętlę i złożył oba płaty :D Ponieważ miałem gotowego Piperka postanowiłem przełożyć do niego wyposażenie i na nim kontynuować naukę.
To była bardzo mądra decyzja :D - Piper wydaje się idealny do nauki latania - lata wolno i stabilnie. Do tego był bardzo prosty w budowie - zdecydowanie polecam na pierwszy model.
Zrobiłem tylko jedną modyfikację - wiem że to niezbyt mądre rozwiązanie ale BARDZO przydatne - a mianowicie zrobiłem mocowanie silnika na rzepa :D Silnik w tym modelu jest mocowany w stylu '350tki GWSa' - czyli na listewce 10x10mm.
No i miałem na początku tą listewkę przyklejaną na żywicę.
Ale po każdym krecie listewka wbijała się w głąb niszcząc wszystkie wręgi po drodze - więc każdy kret wiązał się z odbudową modelu.
Wziąłem się na sposób i listewkę z silnikiem mocowałem na rzepa - i wtedy przy krecie listewka się po prostu wyrywała z rzepa i mogłem ją bez problemów poprawić i znowu lecieć. Wiadomo że to żadne mocowanie i że wykłon silnika był za każdym razem inny - no ale to pozwoliło w miarę bezboleśnie przetrwać pierwsze loty.
Polecam takie rozwiązanie w pierwszych lotach.
Piperek, jak widać, jest już trochę pokancerowany (kilka kretów pogonił) ale ciągle nim latam :D i już 3 razy było tak, że po powrocie z 'lotniska' nie musiałem nic kleić :
Na razie to wszystkie lądowania są 'na 3 punkty' (w tym przypadku to: przednie koła + śmigło) ale to też się dopracuje. Póki co pozbawię go podwozia głównego i będę lądował na brzuchu.